środa, 19 listopada 2014

Jesienny wypad na Żmijowiska

W ostatnia sobotę i niedzielę wraz z przyjaciółmi z Drużyny Grodów Czerwińskich wybraliśmy się odwiedzić osadę i grodzisko w Żmijowiskach.

Było zimno i bardzo wietrznie.

Po uszczelnieniu chaty, zasłonięciu drzwi i rozpaleniu ognia zrobiło się dużo przyjemniej.

Większość udała się na przemarsz, zrobili chyba z 25 kilometrów, lasami, łąkami i bagnami.

Ja ugotowałam troszkę jedzenia.



Resztę zdjęć można znaleźć

tutaj

i na

facebooku 

i jeszcze jedno .

poniedziałek, 12 maja 2014

Robię mydełko

Dzisiaj trochę mniej wełenkowo.

Zebrałam się w sobie żeby zrobić mydło, z racji tego że mydełko musi dojrzewać trzeba je robić z wyprzedzeniem.

Dzisiaj opiszę jak ja to robię.

Podstawą do zrobienia mydła jest olej/tłuszcz i ług potasowy/sodowy ( potasowy jest problemowy, mydło wychodzi miękkie i glutowate)



 

Ważne są tez oleje, ja stosuje roślinne, robię tez maceraty ziołowe na oliwie z wytłok z oliwek.

Do mydła wybieram oleje, masła i maceraty które mnie interesują .





Następnie przygotowuje stanowisko, pod ręką ( oczywiście w rękawiczce ług jest bardzo żrący) wagę,wszystkie oleje, wodę destylowaną, kartkę z długopisem by zapisywać poszczególny ciężar olejów, będzie to potrzebne do obliczenia ilości ługu.



Maceraty przecedzam przez sitko.



Po zmierzeniu wagi poszczególnych olejów i maseł sprawdzam proporcje w stosunku do ługu, używam kalkulatora zmydleń dostępnego w internecie.

Następnie wszystko ląduje w garnku i jest podgrzewane do ok 50 stopni - tu przydaje się termometr kuchenny.



Dodaje kilka kropel olejku zapachowego takiego który akurat pasuje mi do mydełka, na tym etapie można tez dodać suche barwniki spożywcze lub naturalne jak papryka lub kurkuma.



Następnie szykuje odpowiednią ilość wody destylowanej ( kalkulator zmydleń)



I odpowiednią ilość wodorotlenku ( sodu lub potasu lub mieszankę tych dwóch, należy pamiętać że potasowy daje mydło bardzo maziste, a sodowy twardsze)



Do wody dodaje wodorotlenek, robię to w zlewie gdyż mieszanka bardzo się rozgrzewa i jest niezwykle żrąca.



Dodam jeszcze że przy ługu musimy uważać z naczyniami i narzędziami, może to być tylko szkło, drewno, naczynia żaroodporne lub oblewane ale bez odprysków.

Wlewam wodorotlenek do olejów, wcześniej upewniam się że mają taką samą temperaturę i energicznie mieszam próbując nie zrobić piany. Można to robić drewniana łyżką ale trwa to wieczność, ja w supermarkecie kupiłam z 20 zł mikser (?) ręczny, przyspiesza pracę.



Mieszam.



i mieszam



aż zrobi sie masa o konsystencji budyniu, najlepiej to widać w wyskrobanym już garnku.



Przekładam masę do pojemników wyłożonych papierem do pieczenia, w moim przypadku za pojemniki robią stare drewniane szuflady od maszyny.



Trzeba uważać na ten smakowicie wyglądający budyń żeby go nikt nie zjadł.

Ja owijam w folię i w lniana lub bawełniana szmatkę ( tylko nie w wełniana wełna nie cierpi ługu i zostanie zjedzona)



i odstawiam w słabo dostępne ciepłe miejsce na 24 godziny.



Po 24 godzinach gdy mydło się nieco ustabilizuje kroje je na porcje, i układam by byl dostęp powietrza.



Takie mydło musi jeszcze po leżakować przynajmniej miesiąc czasu, żeby jego ph zmieniło się na neutralne, i tu przydają się papierki lakmusowe żeby sobie to ph zmierzyć za miesiąc czy już mydło się nadaje czy musi jeszcze po leżakować.

środa, 2 kwietnia 2014

Strzyżenie owiec 2

Dzisiaj szybki wpis.

W niedzielę strzygliśmy jeszcze jedna owieczkę, mamusie z maluszkiem, mały jeszcze sie do strzyżenie nie nadawał, ale mamusia bardzo potrzebowała go po porodzie.

Grześkowa owieczka była dużo bardziej cierpliwa niż owieczki u Ani, zwłaszcza że po poprzednim dniu miałam tak spuchnięte palce od strzyżenia że ciężko szło zaciskanie nożyc.

Ale udało się.





a tutaj małe tygodniowe kózki tym razem brązowe.





 

Niedługo wpis o praniu tego runa, nie może przecież tak leżeć. Poczekam na słoneczny dzień, i do dzieła.

niedziela, 30 marca 2014

Strzyżenie owiec

Ostatnie wolne dni spędziliśmy na lenieniu się.... wróć... to nie ten rok.

O lenieniu się marzę od dłuższego czasu, ale nie mam kiedy.

W sobotę pojechaliśmy do koleżanki prowadzącej Agroturystykę Przy Wąwozie w Karmanowicach. Polecam zresztą to miejsce, świetne na wypad za miasto i chwilę relaksu.

http://www.przywawozie.pl/

facebook 1

facebook 2

Koleżanka jakiś czas temu sprawiła sobie owieczki, sztuk dwie, jakaś rasa mięsna, co prawda na mięso nie przeznaczone ale tylko takie dało się kupić w okolicy.

Przyszła wiosna i owieczkom zrobiło się ciepło, futerko akurat na strzyżenie.

No i co nam zostało jak nie pomóc koleżance i zaopiekować się wełenką?

Tutaj owce przed strzyżeniem, zdjęcie z profilu Przy Wąwozie z facebooka

Ostrzegam przed drastycznymi zdjęciami, to był nasz pierwszy raz i owcy też więc fryzura jest kiepska. Dodam tylko że pierwszą strzygliśmy ok 3 godz. a drugą nieco krócej 1,5godz.



 





 











Dostałam ze strzyżenia dwa wory runa owczego, teraz jedynie pranie czesanie przędzenie barwienia i tkanie :P

A na osłodę mały kozi szkrab, gdzie jest przód tej kózki ?