niedziela, 20 października 2013

Farbowanie aronią

 



 

Mój eksperyment barwienia aronią przebiegał w dwóch garnkach, żelaznym i miedzianym.

Materiał zaprawiałam ok 15-20% roztworem ałunu.

Farbowałam świeżą aronią. W proporcji  mniej więcej 1/3 ,1 część aronii , 3 części wody.

Roztwór wygotowywałam w 80 stopniach ok 1 godziny. Przecedziłam owoce.

Dodałam zaprawioną wełnę, len i jedwab.

To gotowałam w 80 stopniach ok 1 godziny co jakiś czas mieszając.

Zostawiłam do ostygnięcia. Potem dodałam ok 1/2 szklanki octu.

Zostawiałam w roztworze i w garnkach na noc.

No i tu stwierdzam że trzeba było przełożyć je z garnków do naczyń neutralnych.

Barwy wyszły nasycone i ciemne... ciemniejsze niż myślałam. Początkowo kolor w garnku miedzianym był fioletowy i nasycony, potem gdy wyjęłam z garnka to pod wpływem powietrza utlenił się kolor na ciemno granatowy.  Z żelaznego garnka wyjęłam początkowo granatowy i w mirę utleniania prawie czarny kolor.

Jedwab i len w obu garnkach wyszedł bardziej lub mniej niebiesko granatowy.

piątek, 18 października 2013

Przechowywanie barwników

W momencie gdy mamy przygotowaną wełnę i barwniki się pojawiają jest cudownie, barwimy wtedy na bieżąco, ale co zrobić gdy nie mamy odpowiedniej ilości wełny ?

Ja robię "przetwory" dzisiaj chciałam pokazać jak przechowuje barwnik z łupin orzecha włoskiego.

Obrałam orzeszki z łupinki- to ona jest barwnikiem, przekonał się o tym każdy kto obierał orzechy gołymi rękami.

Potem miele to na papkę.



I pakuje w pojemniki.



Takie pojemniki przechowuję w zamrażalce - czemu? Ponieważ barwnik z orzechów utlenia się pod wpływem powietrza i robi się małowydajny. Żeby zachować go w świeżości trzeba go zamrozić.

czwartek, 10 października 2013

Barwienie cebulą



Przy pierwszym barwieniu pada pytanie, czym by tu ufarbować żeby na pewno się udało.

Ja uważam że cebula, a dokładniej jej łupiny są takim bardzo bezpiecznym barwnikiem.

Przygotowuje się ją dokładnie tak jak na jajka, czyli po prostu gotujemy tyle łupin ile zmieści się w garnku, gdy wywar nabierze intensywny kolor odcedzamy cebule i mamy przygotowaną zupkę barwiącą. i tu mamy kilka możliwości, możemy tą zupkę podzielić sobie na 3 porcje, dzięki temu otrzymamy 3 różne barwniki.

Dodając do garnka żelazo( może być siarczek żelaza ze sklepu chemicznego, ale mogą być też zardzewiałe gwoździe) otrzymamy kolor oliwkowy. Żelazo najlepiej dodać po ok 30 minutach grzania ( wełna nie lubi gotowania ja utrzymuje tak ok 70-80 stopni) dodajemy żelazo, dzięki temu wychodzi oliwkowy zielony.

Dodając do garnka ałun otrzymamy kanarkowy żółty

Natomiast dodając miedź (też może być już gotowy siarczek albo kawałek złomu miedzianego) sprawimy że kolorek będzie nieco bardziej intensywny.

Ja moje zupy po ok 1 godzinie grzania zostawiam na noc do ostygnięcia.

Następnego dnia wyjmuje wełnę i płuczę aż przestanie puszczać kolor.

No i tu pojawia się pytanie - co barwić? Czesankę? czy Gotową nitkę? czy tkaninę?

Można barwić wszystko, należy jednak pamiętać o kilku rzeczach, nie wolno wełny przerzucać z garnka z gorącą wodą do garnka z zimną.

Wełną podgrzewamy powoli, najlepiej jej nie gotować, podgrzewamy ok 1 godziny, jeśli robimy to dłużej włókna stają się mniej trwałe.

Wełna w gotowaniu nieznacznie się kurczy.

Jak ja to robię?

Nie barwię czesanki... po prostu boję się że ją sfilcuje a że nie mam za dobrych czesaków to po prostu tego nie robię. Barwię gotową niteczkę, łatwiej ja upilnować i nawet jak się troszkę sfilcuje to nie robi to jej różnicy. Całych tkanin nie próbowałam jeszcze barwić ponieważ potrzeba do tego duuużego garnka, a na dzień dzisiejszy takiego nie posiadam :)

Jeśli pomogłam, zostaw komentarz :)