wtorek, 10 lutego 2015

Barwienie korą kruszyny

Ostatni łikend :P spędziłam na barwieniu korą kruszyny.

Zachęcona obiecującymi kolorkami u barwiących naturalnie koleżanek. Odkopałam kupioną wieki temu korę kruszyny i postanowiłam działać.

Przyszykowałam sobie ok 400 gram suchej kory. Duży garnek i wełnę.

Wełnę zaprawiłam w ałunie ( nie wszystką dla eksperymentu)



Kolejnym etapem było popakowanie kory kruszyny w siatki żeby łatwo było ją odcedzić.

Z powodu braku na podorędziu woreczków do prania wyjęłam z szafy stare podkolanówki rajstopowe.

Spakowałam do środka kruszynę i do wody.

 

 



 

kruszynka "grzała" się tak ok 1 godzinki. Pisze grzała bo bardzo ważne jest jej nie zagotować inaczej barwnik wyjdzie brudno brązowy.

po godzince dorzuciłam do środka pierwsza partię wełny ok 250 gram.

Efekt po wyjęciu odpowiadał dokładnie oczekiwaniom - żółciutki :)



 

Następne zdjęcie lepiej oddaje kolor



Następna partia wełny też ok 200 gram była poprzedzona dodaniem do wywaru 3 czubatych łyżek sody oczyszczonej.

Zależało mi na uzyskaniu możliwie najczerwieńszego odcienia pomarańczu. Udało się :)

Ten na górze to druga kąpiel z dodatkiem sody.



 

Z racji tego że wywar nadal był intensywny wrzuciłam trzecią partię wełny ok 250 gram

Ostatni kolor wyszedł coś pomiędzy pierwszym i  drugim taki brzoskwiniowy.



Z racji tego że wywar nadal był intensywny, postanowiłam wrzucić jeszcze trochę błamu wełnianego, zostawiałam go na noc w zabarwionej wodzie.

Niedługo wrzucę lepsze zdjęcia zrobione w dzień.

Podsumowanie jest takie.

Kora kruszyny jest fajnym i wydajnym barwnikiem.

W sumie na niezłe kolory ufarbowałam ok 700 gram wełny, myślę że można było coś jeszcze wyciągnąć z resztek kąpieli, ale intensywność wybarwień raczej by mnie nie satysfakcjonowała.

Jestem bardzo zadowolona z efektów uzyskanych kolorów, dokładnie takich się spodziewałam. Zostaje mi tylko próba barwienia na większej ilości najlepiej tkaniny :)

4 komentarze:

  1. Oglądam Twoje barwienia, czytam, jak to robisz i nie mogę wyjść z zachwytu! Piękne kolory! Nawet te "nieudane" mają swój urok. I dziękuję za dokładne opisy eksperymentów :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miło mi że się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj,
    szukając o farbowaniu kruszyną trafiłam na Twego bloga. Czy możesz teraz po upływie czasu powiedzieć jak wygląda wełna obecnie? Czy kolory dalej są intensywne, czy raczej zbladły? Bo te ze zdjęcia są świetne.

    I w ogóle czy konieczne jest zaprawianie ałunem, jeśli tak ile tego ałunu? Bo gdzieś się doczytałam, że ałun raczej źle wpływa na jakość wełny.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kolory wyblakły ale odrobiną, nadal są intensywne w stopniu mnie zadowalającym.
    Można powiedzieć że ałun źle wpływa na wełną ponieważ rozchyla łuski włosów, moim zdaniem jest niezbędny do uzyskania odpowiednich wybarwień. Jednak ten "zły" wpływ niwelujemy w kąpieli kwaśnej, zamykając tym samym rozchylone łuski włosów.

    OdpowiedzUsuń