Przy pierwszym barwieniu pada pytanie, czym by tu ufarbować żeby na pewno się udało.
Ja uważam że cebula, a dokładniej jej łupiny są takim bardzo bezpiecznym barwnikiem.
Przygotowuje się ją dokładnie tak jak na jajka, czyli po prostu gotujemy tyle łupin ile zmieści się w garnku, gdy wywar nabierze intensywny kolor odcedzamy cebule i mamy przygotowaną zupkę barwiącą. i tu mamy kilka możliwości, możemy tą zupkę podzielić sobie na 3 porcje, dzięki temu otrzymamy 3 różne barwniki.
Dodając do garnka żelazo( może być siarczek żelaza ze sklepu chemicznego, ale mogą być też zardzewiałe gwoździe) otrzymamy kolor oliwkowy. Żelazo najlepiej dodać po ok 30 minutach grzania ( wełna nie lubi gotowania ja utrzymuje tak ok 70-80 stopni) dodajemy żelazo, dzięki temu wychodzi oliwkowy zielony.
Dodając do garnka ałun otrzymamy kanarkowy żółty
Natomiast dodając miedź (też może być już gotowy siarczek albo kawałek złomu miedzianego) sprawimy że kolorek będzie nieco bardziej intensywny.
Ja moje zupy po ok 1 godzinie grzania zostawiam na noc do ostygnięcia.
Następnego dnia wyjmuje wełnę i płuczę aż przestanie puszczać kolor.
No i tu pojawia się pytanie - co barwić? Czesankę? czy Gotową nitkę? czy tkaninę?
Można barwić wszystko, należy jednak pamiętać o kilku rzeczach, nie wolno wełny przerzucać z garnka z gorącą wodą do garnka z zimną.
Wełną podgrzewamy powoli, najlepiej jej nie gotować, podgrzewamy ok 1 godziny, jeśli robimy to dłużej włókna stają się mniej trwałe.
Wełna w gotowaniu nieznacznie się kurczy.
Jak ja to robię?
Nie barwię czesanki... po prostu boję się że ją sfilcuje a że nie mam za dobrych czesaków to po prostu tego nie robię. Barwię gotową niteczkę, łatwiej ja upilnować i nawet jak się troszkę sfilcuje to nie robi to jej różnicy. Całych tkanin nie próbowałam jeszcze barwić ponieważ potrzeba do tego duuużego garnka, a na dzień dzisiejszy takiego nie posiadam :)
Jeśli pomogłam, zostaw komentarz :)
Ja mam pytanie :) jak uprzędłaś/kupiłaś taką piękną grubą wełnę???? Jest na zdjęciu w górnym rogu :)
OdpowiedzUsuńUprzędłam z tego co pamiętam na wrzecionie, ciężki przaśnik pozwolił zrobić taką grubszą puchatą niteczkę :)
OdpowiedzUsuńCzy dużo potrzeba tej miedzi, do barwienia?
OdpowiedzUsuńniedużo, małą łyżeczkę na cały garnek.
OdpowiedzUsuń